Legenda

 Tajemnice Folk Gospody
 
Mija już ponad 300 lat od pojawienia się  pierwszych wzmianek o gospodzie, która mieściła się na ówczesnym Grzybowie, będącym częścią dzisiejszej warszawskiej dzielnicy Wola.
 
Miejsce to było na gospodę w sam raz – blisko do królewskiej rezydencji i blisko do pola elekcyjnego na Woli, gdzie szlachta królów wybierała.
 
Warszawa za króla Jana

 
Grzybów za panowania króla Jana III Sobieskiego był prawdziwą stolicą handlu i piwa. W wieku XVII działało tu aż… 28 browarów! A gdzie piwo, tam i ludzie, zabawa i biesiadowanie.  Gospoda na Grzybowie pękała zawsze w szwach, słynna  z wielości lanych piw i smakowitego jadła. Nacji tu się zjeżdżało najrozmaitszych.  O gorzałkę i pieczyste wołano w różnych językach, każdy po swojemu - szlachta z Korony i Litwy, kozacy z Ukrainy, Tatarzy i Węgrzy w służbie magnatów, co na sejmy i elekcyje przybywali, najemni oficerowie królewscy: Francuzy, Niemcy, Szkoty, Szwedy, Irlandczycy - tęgie ochlaptusy, nawet cudzoziemscy posłowie do gospody ściągali. Siła ich tu stacjonowała, także ci od wielkiego sułtana z Turcji, co to połową świata trząsł, Grzybów sobie upodobali.  Tu i bazar ormiański blisko, za miedzą kupcy żydowscy, towaru w bród, pohandlować było można, a potem hulaj dusza... Pili, używali, po swojemu śpiewali różne pieśni, zawsze w gospodzie wesoło było i gwarnie, nikt nikomu nie wadził.
 
Poezja pana Morsztyna i królewska krew Stuartów

 
Kawalerowie zacni na podrywanie dziewek różnych nacji incognito na Grzybów zjeżdżali.
Kto ciekawy, niech poetę Morsztyna poczyta... on sam w gospodzie głowę rozpaloną zimnym piwem chłodził i fraszki pisał:
 
  „ ... Śmiejesz się, gdy cię heblują na ławie / A potem płaczesz, kiedy już po sprawie
       Skądże-ć to ? Czy-ć żal, że cię obłapiano?/ Czy że tylko raz i poprzestano ? ...”
 
Wesoło było w gospodzie za czasów sławnego pana Andrzeja i jego kompani, a uciechom i figlom przy suto zastawionych stołach nie było końca.
Z czasem ustatkował się pan Morsztyn wreszcie i poślubił piętnaście lat młodszą Katarzynę Gordon of Huntly - Szkotkę spokrewnioną z królewską rodziną Stuartów. Wiele razy przywodził ją tutaj, aby najlepszych polskich mięsiw posmakowała i królewskim krewniakom gospodę rekomendowała. I tak stół z pysznościami z gospody na Grzybowie znanym
się stał w samej Anglii i Szkocji dalekiej…
 
A wiecie co się zdarzyło 100 lat potem?
 
Pojedynek Casanovy z Branickim

 
W roku pańskim 1765 w Warszawie zjawił się najsłynniejszy w dziejach uwodziciel Giovanni Giacomo Casanova. Warszawa za króla Stasia bawiła się wesoło, a na salonach pięknych dam do amorów nie brakowało. I oto na przedwiośniu 1766 roku napytał sobie słynny Casanova biedy. Oczywiście o kobietę poszło - uroczą włoską aktorkę, w której podkochiwał się znany hulaka i zawadiaka, generał Artylerii Litewskiej Franciszek Ksawery Branicki.  Sprzeczka obu panów w garderobie artystki zakończyła się wzajemną obrazą i... wyzwaniem na pojedynek.
Rankiem 5 marca 1766 roku panowie w towarzystwie honorowego świadka generała Czapskiego udali się powozem do ogrodów na Woli szukać ustronnego miejsca na pojedynek. Padły strzały. Casanova ranny w rękę ustał, a Branicki zalany krwią padł na ziemię. Służba generała chciała natychmiast rozsiekać Casanovę szablami, ale ten ich powstrzymał. Rannych zaniesiono do najbliższej gospody u zbiegu dzisiejszej ulicy Waliców i Grzybowskiej.  Ranny Branicki kazał Casanovie uciekać i chciał nawet wręczyć mu sakwę z dukatami, ale Casanova pieniędzy nie przyjął i po wypiciu duszkiem szklanki gorzałki natychmiast gospodę opuścił. Przygodnie spotkany chłop podwiózł go saniami na ulicę Senatorską i ranny Casanova schronił się w klasztorze Franciszkanów. Do gospody zjeżdżali w tym czasie przyjaciele Branickiego, gdyż poszła fama, że generał jest umierający. Zawrzało w całym mieście. Cyrulik dobrze jednak rany opatrzył, a że kula nie uszkodziła ważnych arterii generał przeżył.
 
Pojedynek znanego w całej Europie uwodziciela z polskim magnatem i przyjacielem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego  stał się sensacja towarzyską na salonach całego kontynentu. Mówiono i rozprawiano o nim w Paryżu, Wenecji, Wiedniu, Rzymie, Moskwie i Londynie. Sam król się tym pojedynkiem żywo interesował i relacji generała Czapskiego dokładnie wysłuchał. Kto ciekaw co dalej było niech zajrzy do pamiętników Casanovy lub do wspomnień słynnych ludzi epoki.
 
Sławna ława Branickiego i kapitan Kościuszko

 
Do gospody na Grzybowie zjeżdżali bezustannie ciekawscy oglądać ławę splamioną krwią Branickiego i Casanovy, co przyniosło jej wielką sławę i rozgłos. Na smakowite jedzenie i kufelek piwa zaglądali też oficerowie ze słynnej Szkoły Rycerskiej, a pośród nich młody Tadeusz Kościuszko, który w 1769 roku świętował w gospodzie swój awans na kapitana, mając ukończone zaledwie 23 lata.
 
Niestety, przyszły inne czasy i słynni bywalcy ruszyli na pola bitew.
Gospoda spłonęła w pamiętnym 1831 roku, w czasie powstania listopadowego, gdy Moskale zdobyli Wolę bronioną przez dzielnego generała Sowińskiego.  Jedyne co po niej zostało, to uratowany przez jednego z kuchcików nadpalony fragment blatu starej ławy, na której wyryto  napis Folk Gospoda i którą do dziś można zobaczyć w restauracji.
 
Odrestaurowana Folk Gospoda tętni dzisiaj życiem.  Przytulne wnętrza, przyjazna atmosfera i znakomita kuchnia polska oraz duch historii czynią to miejsce unikalnym i zaskakującym, nie tylko kulinarnym doświadczeniem.
 
Jest to jedno z ostatnich już miejsc gdzie z pasją i pieczołowitością kultywowane są najlepsze tradycje polskiego stołu.
 
Jedzcie, pijcie i radujcie się, bo wszystkiego tutaj dostatek i jak zawsze bywało witamy z prawdziwie polską gościnnością i smakiem, które od wielu lat zachwycają naszych Gości z Polski i całego świata.
 
Vivat Goście !

 
Post Scriptum
 
Dla niedowiarków co to historykom nie wierzą, Morsztyna fraszek nie czytali, a Casanovę uważają za postać wymyśloną przez literatów odsyłamy do ksiąg, gdzie wiele niezwykłych  opowieści  wynajdą. Oto najważniejsze:
 
G.G. Casanova - Pamiętniki- Warszawa 1961
Jan Andrzej Morsztyn - Wybór poezjiWarszawa 1988
Archiwum Główne Akt Dawnych - Listy osób różnego stanu do hrabiny Potockiej
Polska Stanisławowska w oczach cudzoziemcówWarszawa 1963